|
|
"Ponad Czasem" Kusiewicz, Klimek (Polskie Nagrania)
|
Ponad Czasem
Piosenki Mariusza Klimka i Karola Szymanowskiego
Piotr Kusiewicz
Mariusz Klimek
Krzysztof Herdzin, fortepian; Marcin Jahr, perkusja; Grzegorz Nadolny, gitara basowa, kontrabas; Marcin Gawdzis, trąbka; Dariusz Plichta, puzon; Wojciech Staroniewicz, saksofon sopranowy/tenorowy; Piotr Olszewski, gitara akustyczna; Mariusz Klimek, flet poprzeczny; Kwartet Pomorski (Waldemar Kośmieja, Dorota Gajek-Czerw, skrzypce; Zbigniew Milewski, altówka; Małgorzata Węglerska-Posadzy, wiolonczela)
Polskie Nagrania PNCD 852
w. 2004, n. 2003-2004
DDD, 52’25”
dystr.: Polskie Nagrania
OCENA: PŁYTA MIESIĄCA ******
Nie będzie to zwyczajna recenzja, bo i omawiany album też zwykły nie jest. Ostatnie lata przyniosły zauważalny kryzys całej branży płytowej; wskaźniki sprzedaży szybują w dół, a firmy tną koszty, co odbija się naturalnie na ofercie repertuarowej. Dotyczy to w pierwszej kolejności tzw. majorsów, ale i mniejsi wydawcy, którzy zagospodarowali sobie rozmaite nisze, też mają powody do narzekań. Jednym z cudownych leków na opisaną przypadłość miała być poszerzająca się w szybkim tempie oferta crossover. Ponieważ albumy z jednorodnym (mówiąc ogólnie) repertuarem sprzedają się coraz gorzej, specjaliści od marketingu doszli do wniosku, że wykonawców i utwory z kręgu klasyki należy przedstawić słuchaczom w nowym „opakowaniu”. Zazwyczaj mamy tu do czynienia z aranżacjami, które nawiązują do jazzu (Dave Grusin, Lee Ritenour), popu (Andrea Bocelli) czy muzyki elektronicznej (Lara St. John w utworach Bacha). Można również utwory instrumentalne przerabiać na wokalne (taką przeróbkę Concierto de Aranjuez zaprezentował José Carreras), śpiewać w duecie arie (jak Opera Babes) lub robić inne rzeczy, które u muzycznych purystów wywołują dreszcz zgrozy. Ponieważ zajmują się tym wytrawni fachowcy od aranżacji, albumy crossover idą jak woda, zdobywając błyskawicznie status platynowych płyt. Kwartet Bond, Josh Groban czy chorwacki pianista Maksim to tylko niektóre przykłady. Na interesującym nas obszarze operuje też wielu wykonawców „z najwyższej półki”, jak Anne Sofie von Otter, Andreas Scholl, Bryn Terfel.
Otóż te wszystkie sprawdzone w świecie sposoby zdobywania szerszej publiczności nie wpłynęły na ukształtowanie się pomysłu płyty Ponad czasem Piotra Kusiewicza i Mariusza Klimka. Nie śpiewają oni arii z oper, operetek i musicali, neapolitańskich pieśni ani piosenek filmowych w atrakcyjnym opakowaniu. Wartość tego albumu polega na czymś zupełnie innym.
Piotra Kusiewicza mam przyjemność znać od ćwierć wieku; był to chyba koniec lat 70., kiedy usłyszałem go w Puławach na sesji poświęconej Franciszkowi Lesslowi. Grał utwory fortepianowe tego kompozytora, a następnie śpiewał jego pieśni. To jedyny w Polsce artysta, który z powodzeniem może uprawiać te dwie dziedziny muzyki. Co więcej, uprawia je, choć sporadycznie – niedawno śpiewał Bacha i grał Góreckiego w Szczecinie. Od czasu naszego pierwszego spotkania Piotr Kusiewicz osiągnął jako wokalista pozycję niepodważalną – śpiewał pod batutą Leonarda Bernsteina i Charlesa Dutoit, wykonywał muzykę dawną i współczesną, występował w najbardziej prestiżowych salach koncertowych Europy i Ameryki. Doskonały jest w pieśniach i repertuarze oratoryjnym, tylko dla teatru miał mniej czasu (choć jego Monteverdi był nieskazitelny). Bogata dyskografia artysty nasunęła więc w pewnym momencie pytanie: co dalej? Efektem jest wspólny album wybitnego śpiewaka oraz młodego adepta sztuki wokalnej, który ma już za sobą liczne doświadczenia w dziedzinie muzyki rozrywkowej.
Czternaście piosenek, całkowicie oryginalnych, ani śladu przeróbek czy evergreens. Są to kompozycje Karola Szymanowskiego (ale nie tego, o którym Państwo zaraz myślą – chodzi o znanego wirtuoza jazzowego wibrafonu) oraz Mariusza Klimka, który jest też autorem wszystkich tekstów. Żadnego wpływu na kształt tej płyty nie mieli więc twórcy przebojów na masową skalę, od lat dominujący na opolskim festiwalu i w podobnych miejscach. Album jest więc pod każdym względem „offowy”.
Rytmiczne intro (Secret) wprowadza od razu w dobry nastrój i zachęca do słuchania. Po nim następują wyraźnie skontrastowane utwory – od rytmicznych, z wyrazistym drive’em, po nastrojowe i skupione, liryczne ballady, które jednak nigdy nie ocierają się o sentymentalizm. Oprócz piosenek solowych mamy też dwa duety (oba pod każdym względem bardzo interesujące).
Piotr Kusiewicz dokonuje tu rzeczy niezwykle trudnej – śpiewa bez jakiegokolwiek śladu operowej maniery, za to z wzorową intonacją, techniką i świeżą barwą. Jego głos, ciepły i urzekający, nadaje psychologiczną wiarygodność śpiewanym tekstom. Nieomylna intuicja i wyczucie stylu sprawia, że interpretacje Kusiewicza pod względem muzycznym zachwycają, a przy tym tchną autentyczną emocją. To sprawia, że śpiewane przez niego nabierają charakteru osobistej refleksji (Żal mi, Odkryć życie na nowo, Pod osłoną nocy). Mariusz Klimek ma wszelkie dane do kariery estradowej. Muzykalność, dykcję, technikę wokalną wzbogaca miękką, łagodną barwą głosu, a także – co nie bez znaczenia w dobie telewizji – efektowną aparycją i sceniczną swobodą. Jako kompozytor poszukuje własnej drogi i starannie unika naśladowania wzorców. Ważnym atutem tej płyty, natychmiast zwracającym uwagę słuchacza, są bardzo dobrzy sidemani, kojarzeni przede wszystkim z jazzem. Grają akustycznie i to poważna zaleta tej płyty, szczególnie warta podkreślenia w dobie zalewu samplowanych dźwięków. Świetny pianista Krzysztof Herdzin (Odkryć życie na nowo, Pamiętnik) nawiązuje muzyczny dialog z wokalistami. Łagodne, długie frazy solowej trąbki (Pod osłoną nocy) brzmią równie urzekająco, jak solówki puzonu czy saksofonów.
Na tle zalewu banalnej muzycznej konfekcji, wywodzącej się z kręgu dance, album Ponad czasem jest jak łagodny, świeży powiew. Gorąco polecam – tym bardziej, że Gwiazdka już niebawem...
Stefan Münch - "Muzyka21"
|
 |
|