W środę wieczorem w Zakopanem rozpoczął się I Międzynarodowy Festiwal Muzyki Kameralnej „Muzyka na szczytach”.
Wprawdzie było to tylko preludium do czwartkowej gali inauguracyjnej z udziałem światowej sławy Kronos Quartet, ale preludium niezwykle oryginalne i udane.
Była to projekcja powstałego 77 lat temu filmu „Biały ślad”. Jest to debiutanckie dzieło Adama Krzeptowskiego, górala, brata znanego narciarza Andrzeja. Krzeptowski w 1931 r. uczestniczył w konkursie na promocyjny film o Zakopanem. Próba była bardzo udana i uskrzydlony sukcesem rok później zaczął realizację niskobudzetowego filmu o tematyce górskiej. Robił to amatorską, niemą kamerą. Jego zdjęcia stały się unikalnym dokumentem minionej epoki. Do niemego filmu muzykę napisał Adam Noworyta.
Projekcja filmu podczas festiwalu nie jest niczym niezwykłym. Współtwórca Festiwalu „Muzyka na szczytach” dr Tomasz Sztencel wpadł jednak na pomysł niezwykły. Zamówił, specjalnie dla festiwalu, nową muzykę u młodego krakowskiego kompozytora Macieja Jabłońskiego i zasugerował aby użyć do jej wykonania grającego „na żywo”, podczas projekcji kwartetu klarnetowego. I tak powstało dzieło bardzo oryginalne. Ścieżka dźwiękowa została utworzona z collage’u fragmentów dzieł Mahlera i Brucknera, połączonych wstawkami specjalnie napisanymi przez Macieja Jabłońskiego. Na scenie, pod ekranami Cracow Clarinet Quartet, wykonywał swoje partie, współgrając idealnie z elektroniczną ścieżką dźwiękową i obrazami wyświetlanymi na ekranie.
Przy wypełnionej po brzegi sali koncertowej zakopiańskiego Hotelu "Crocus" narodził się nowy, ważny festiwal - festiwal który z pewnością na stałe wpisze się do polskiego kalendarza kulturalnego.
Symboliczne jest jednak to, że nowe wydarzenie ruszyło w dniu gdy zaledwie 100 kilometrów bliżej, w Krakowie politycy i ludzie kultury podczas Kongresu Kultury Polskiej nie mogą znaleźć consensusu w sprawie finansowania kultury wysokiej.
Tadeusz Deszkiewicz
Jeszcze 30, 40 lat temu taki film jak Biały ślad postrzegany by był jako nieznośna ramotka, ale na początku XXI wieku raczej można rozpatrywać go w kategoriach nobliwego, szlachetnie spatynowanego zabytku. Niemy, czarno-biały obraz zaskakuje momentami brawurowym sposobem filmowania, szczególnie w scenach narciarskich wyścigów. Ale Biały ślad zyskał inny wymiar, dzięki świetnie pomyślanej, nowej muzycznej oprawie, autorstwa Macieja Jabłońskiego. Jabłoński wciągnął widza-słuchacza w swoistą zabawę w muzyczne skojarzenia i kilka ciekawych warstw. Jedną stanowił świetny kolaż poprzekształcanych elektronicznie motywów i fragmentów dzieł, zaczerpniętych np. z Brucknera albo Mahlera; drugą – wykonywana na żywo przez Cracow Clarinet Quartet oryginalna kompozycja. Obie dopełniały się i kontrapunktowały, a smaczku całości dodało specyficzne potraktowanie muzycznych „cytatów”, tak zmyślnie pozmienianych, że można było zachodzić w głowę i ciągle zadawać sobie pytanie: skądś to znam, ale co to jest? Pomysł bardzo frapujący, a wykonanie znakomite!
Marcin Majchrowski